
Po dłuuuugiej przerwie wybraliśmy się ponownie do Zakopanego. Pomimo września pogoda była iście zimowa. Zapraszamy do obejrzenia kilku fotek.
|
|
W dniu wyjazdu otrzymaliśmy z Zakopanego tajemniczego sms-a: "CZERWONE WIERCHY SĄ BIAŁE" :) Zdążyliśmy więc zapakować zimowe obuwie, szaliki i swetry. Mieliśmy pewne plany na ten wyjazd: Dolina Pięciu Stawów, przejście wszystkich Czerwonych Wierchów.... ale pogoda te plany skorygowała. |
|
Po jednodniowej aklimatyzacji (spowodowanej w zasadzie opadami śniegu) wybraliśmy się na spacer do Doliny Chochołowskiej. Jadąc samochodem widzieliśmy zniszczenia spowodowane opadami śniegu. Wzdłuż szosy leżały połamane gałęzie i drzewka. Strażacy cięli najgrubsze gałęzie, aby umożliwić przejazd. U wrót Doliny śniegu leżało niewiele. Snuły się natomiast malownicze mgły, a w nich powoli przesuwały się kierdle owiec. Jednak im dalej (=im wyżej) szliśmy, tym więcej śniegu było dookoła nas.
|
|
|
|
Pogoda nie sprzyjała wyprawom na szlak (zagrożenie lawinowe), tak więc trochę czasu spędziliśmy na podziwianiu zakopiańskiej architektury. W ciągu ostatnich kliku lat wiele starych góralskich domów pomalowanych dotychczas farbą olejną (tak, to fakt!!!) odzyskało swój urok po zeszlifowaniu wierzchniej warstwy. Powstają też nowe, przepięknie zdobione i mocno zakorzenione w lokalnej tradycji architektonicznej. |
|
Liczyliśmy na odrobinę szczęścia i to, że góry odsłonią nam swój urok nad Morskim Okiem. Tymczasem zobaczyliśmy śnieg, dwa razy więcej śniegu niż w Dolinie Chochołowskiej i mgłę jak białe mleko. Miało to jednak swój urok! Zielona trawa, liście na drzewach, drobne kwiaty, kolorowe jarzębiny, świadomość, że to 8 września i ... śnieg!
|
|
|
|
Tuż przed wyjazdem "Śpiący Rycerz" wyłonił się zza chmur a my z nie ukrywanym sentymentem podziwialiśmy jego ciemną sylwetkę. Po jego obu stronach bieliły się inne szczyty. |
Copyright @ 2007 by Mariola Skrzyszewska